Choć dziś świeci słońce jest chłodno, lato definitywnie przechyliło się ku jesieni....
Dla tych, których zaczyna dopadać jesienna melancholia na pocieszenie mam miseczkę apple crumble: jabłka w sosie toffi zapieczone pod migdałową kruszonką. Obrzydliwie słodkie, obrzydliwie kaloryczne i bezgranicznie pyszne. Szczególnie na ciepło. Można podać jak szarlotkę, z kulką lodów waniliowych, ale akurat nie miałam pod ręką.
proszzzz....
przepis? trochę improwizacji.
w rondelku zagotowałam masło, brązowy cukier i wodę (nie pytajcie o proporcje bo było ma oko!), gdy wszystko się rozpuściło i połączyło dolałam słodką śmietankę, chwilę pogotowałam do uzyskania sosu konsystencji ciasta naleśnikowego.
do drugiego rondla wrzuciłam obrane i pokrojone jabłka - z gatunku tych nierozpadających się w gotowaniu, wlałam odrobinę wody i dusiłam pod przykryciem kilka minut od czasu do czasu mieszając.
gdy jabłka zmiękły wlałam sos toffi, pogotowałam jeszcze chwilę, by woda odparowała nieco i przełożyłam do żaroodpornego naczynia.
w miseczce przygotowałam kruszonkę: zimne masło i mąka (w równych częściach), cynamon, zmielone migdały.
kruszonką posypałam jabłka i zapiekłam w 200 stopniach przez pół godziny.
A jeśli słodkości nie pomogą, mam na deser.... precelki:) Właśnie dojechały:) Świeżutkie, mięciutkie, cudowne, czekają na przewinięcie i pomysły.
Chwilkę poczekają, bo warsztat zajęty.
Wrzuciłam na drutki fuksjowy Austral - będzie shalom dla Zosi, bardzo fajnie się robi, rozmiar dla 4 latki wychodzi wg oryginalnego przepisu - cieńsze druty i cieńsza włóczka :)
A na drugiej żyłce mam kardigan wagi piórkowej, z cieniowanego malabrigo (precelki z poprzedniego wypieku) robótka z gatunku długotrwałych chyba, bo co prawda banalnie prosta, ale też przeraźliwie nudna.....
Na trzecią powinnam wrzucić synowski pulowerek szkolny.
Na razie nie mam nic do pokazania, zezwłoki zbyt małe i bezkształtne póki co.
niedziela, 29 sierpnia 2010
piątek, 27 sierpnia 2010
kto zabrał lato?
Strasznie melancholijny dzień, mgliście, szaro, deszczowo....ktoś wyłączył słońce i zabrał lato:( nie lubię:(
i stres pomieszany z melancholią przeżywam. Za parę dni szczęście moje siedmioletnie idzie do szkoły, pełna jestem niepokoju o to jak będzie. Bo nie do końca jest to wymarzona szkoła, ba, zupełnie nie jest to TA szkoła, którą wymarzyłam sobie dla mojego pisklaka. Taka tam zwykła. Rejonowa.
Kupiliśmy wczoraj podręczniki, wielki pakiet kolorowych książeczek z naklejkami. A gdzie Ala ma Asa? W księgarni na wystawie był Elementarz Falskiego, chyba sobie kupię z sentymentu....
Pamiętacie swój pierwszy dzień w szkole? Taki pierwszy najpierwszy 1 września? Ja pamiętam. Pamiętam, że byłam z mamą, że mama miała na sobie sukienkę, którą bardzo lubiłam, granatową w wielkie czerwone kwiaty, mała Ewusia miała z tego samego materiału spódniczkę. Ale tego pierwszego września strasznie mi przeszkadzały te kwiaty, bo przecież miała być gładka granatowa. Chociaż nie, mi marzyła się plisowana. Pamiętam tłum dzieci i przejętych rodziców na sali gimnastycznej, gdy ustawialiśmy się w parach, gdy dzielili nas na klasy.....IB, rok szkolny 1979/1980
Nie mam zdjęć z tego dnia. Mam takie... Nienawidziłam tego fartuszka (szczególnie tych kropek na kołnierzyku, które mama mozolnie haftowała) i szarego papieru, w który miałam oprawione wszystkie książki i zeszyty, jak zresztą wszyscy w klasie...
i stres pomieszany z melancholią przeżywam. Za parę dni szczęście moje siedmioletnie idzie do szkoły, pełna jestem niepokoju o to jak będzie. Bo nie do końca jest to wymarzona szkoła, ba, zupełnie nie jest to TA szkoła, którą wymarzyłam sobie dla mojego pisklaka. Taka tam zwykła. Rejonowa.
Kupiliśmy wczoraj podręczniki, wielki pakiet kolorowych książeczek z naklejkami. A gdzie Ala ma Asa? W księgarni na wystawie był Elementarz Falskiego, chyba sobie kupię z sentymentu....
Pamiętacie swój pierwszy dzień w szkole? Taki pierwszy najpierwszy 1 września? Ja pamiętam. Pamiętam, że byłam z mamą, że mama miała na sobie sukienkę, którą bardzo lubiłam, granatową w wielkie czerwone kwiaty, mała Ewusia miała z tego samego materiału spódniczkę. Ale tego pierwszego września strasznie mi przeszkadzały te kwiaty, bo przecież miała być gładka granatowa. Chociaż nie, mi marzyła się plisowana. Pamiętam tłum dzieci i przejętych rodziców na sali gimnastycznej, gdy ustawialiśmy się w parach, gdy dzielili nas na klasy.....IB, rok szkolny 1979/1980
Nie mam zdjęć z tego dnia. Mam takie... Nienawidziłam tego fartuszka (szczególnie tych kropek na kołnierzyku, które mama mozolnie haftowała) i szarego papieru, w który miałam oprawione wszystkie książki i zeszyty, jak zresztą wszyscy w klasie...
wtorek, 24 sierpnia 2010
strzeżcie się malabrigo!
Mówię poważnie! Silnie uzależnia! Naprawdę! Zachwyciłam się, gdy tylko wzięłam do rąk, nirvanę osiągnęłam dziergając, niebywała wełna! Leciusieńka, mięciutka, mięsista, sama się dzierga...
A dziś.... w tak ekscytujących warunkach i towarzystwie jeszcze nie kupowałam niczego! Sabat uzależnionych czarownic przegrzał serwer e-dziewiarki:)
Ale co upolowałam to moje:) Buscando Azul...... czyż nie brzmi wspaniale???
***
A na inny temat.
Obiecałam zdjęcia, ale na razie z lekka mnie przygniotły, oglądam, wybieram, obrabiam po kolei i utknęłam dnia trzeciego. A gdzie reszta? Zima mnie przy tej pracy zastanie, już nawet nie dziergam, tylko zdjęcia obrabiam a końca nie widać.....
Wrzucam więc dla oczu pocieszenia kilka widoków uroczego portowego miasteczka Kassiopi na północy równie czarownej greckiej wyspy Korfu...
A dziś.... w tak ekscytujących warunkach i towarzystwie jeszcze nie kupowałam niczego! Sabat uzależnionych czarownic przegrzał serwer e-dziewiarki:)
Ale co upolowałam to moje:) Buscando Azul...... czyż nie brzmi wspaniale???
***
A na inny temat.
Obiecałam zdjęcia, ale na razie z lekka mnie przygniotły, oglądam, wybieram, obrabiam po kolei i utknęłam dnia trzeciego. A gdzie reszta? Zima mnie przy tej pracy zastanie, już nawet nie dziergam, tylko zdjęcia obrabiam a końca nie widać.....
Wrzucam więc dla oczu pocieszenia kilka widoków uroczego portowego miasteczka Kassiopi na północy równie czarownej greckiej wyspy Korfu...
Ja bym się chciała tam teleportować...już...teraz..natychmiast.... do spokoju bezgranicznego błękitu nieba i wody, do bieli wapiennych skał, do smaków, zapachów, tego, co zostało pod powiekami...
wg Zofci białe łódki są....do pokolorowania :)
sobota, 21 sierpnia 2010
cuda dwa....
Dwie noce, które przewróciły moje życie do góry nogami, dwa cuda, bez których życia sobie nie wyobrażam. Moje dwa Lwy, charakterne, uparte, z własnym zdaniem, bez nich życie byłoby spokojniejsze, ale puste. Zmienili moje życie, zmienili mnie. Dwie największe miłości. Moje dzieci....
W sierpniu świętują urodziny, razem, choć dzielą ich 3 lata (bez 10 dni)....
20 sierpnia 2003
sierpień 2010
10 sierpnia 2006
sierpień 2010
i dzisiejsze świeczek dmuchanie....
torty może mało wyględne (cóż, nie jestem mistrzem dekoracji), ale zrobione zgodnie z zamówieniami Dostojnych Jubilatów, cytrynowy z borówkami i czekoladowo-orzechowy, oba pyszne, oba według przepisów z moich wypieków.
W sierpniu świętują urodziny, razem, choć dzielą ich 3 lata (bez 10 dni)....
20 sierpnia 2003
sierpień 2010

10 sierpnia 2006
sierpień 2010
i dzisiejsze świeczek dmuchanie....
torty może mało wyględne (cóż, nie jestem mistrzem dekoracji), ale zrobione zgodnie z zamówieniami Dostojnych Jubilatów, cytrynowy z borówkami i czekoladowo-orzechowy, oba pyszne, oba według przepisów z moich wypieków.
środa, 18 sierpnia 2010
szczęśliwe lądowanie
Jestem! Wróciłam!
Moje greckie opowieści o tym gdzie byłam, co widziałam, co i gdzie jadłam snuć będę za chwilę. Zacznę od tematu głównego....
Hmmmm, uwielbiam latać samolotami, ale to czego nie lubię (prócz długotrwałych odpraw lotniskowych) to niemożność dziergania. Ech, tyle godzin bezproduktywnego siedzenia w fotelu, bo drut plus włóczka stanowi zagrożenie terrorystyczne i na pokładzie samolotu linii wszelkich jest surowo wzbroniony...
Na szczęście na plażach da się dziergać i na statkach, w samochodzie i we wszelkich innych okolicznościach wakacyjnych.
Udało mi się więc skończyć Truskawę, którą pokochałam od razu miłością czystą i gdyby nie to, że tam gdzie byłam temperatura dochodziła do 40 stopni nosiłabym go od razu i z lubością.
Przyjemne popołudnie na puściutkiej plaży plus mocna bryza zezwoliły na sesyjkę.....
proszę państwa, oto Truskawa po marynarsku:)
Moje greckie opowieści o tym gdzie byłam, co widziałam, co i gdzie jadłam snuć będę za chwilę. Zacznę od tematu głównego....
Hmmmm, uwielbiam latać samolotami, ale to czego nie lubię (prócz długotrwałych odpraw lotniskowych) to niemożność dziergania. Ech, tyle godzin bezproduktywnego siedzenia w fotelu, bo drut plus włóczka stanowi zagrożenie terrorystyczne i na pokładzie samolotu linii wszelkich jest surowo wzbroniony...
Na szczęście na plażach da się dziergać i na statkach, w samochodzie i we wszelkich innych okolicznościach wakacyjnych.
Udało mi się więc skończyć Truskawę, którą pokochałam od razu miłością czystą i gdyby nie to, że tam gdzie byłam temperatura dochodziła do 40 stopni nosiłabym go od razu i z lubością.
Przyjemne popołudnie na puściutkiej plaży plus mocna bryza zezwoliły na sesyjkę.....
proszę państwa, oto Truskawa po marynarsku:)
Jak widzicie wybrałam guziczki czarno - białe, dodają charakteru.
wzór: Peace Kim Hargreaves
z modyfikacjami: zrobiłam dłuższy dół by podnieść talię, w oryginale wydawała się mieć nieco zaburzone proporcje, wyszło idealnie. Zrobiłam też całkowicie po swojemu rękawy. Dałam za wygraną przy próbie zrozumienia co autorka chciała mi przekazać i policzyłam sobie sama. Nie ma też mankiecików na guziki tylko pikotki jak u dołu. Jest tak jak miało być.
włóczka: Sol Levante Adriafilu 6 motków (zostało mi dosłownie kilka metrów!), mieszanka składników cudowna, zobaczymy jak się będzie nosić.
druty: KP 3,25mm, 3,5 mm, 3,75mm, 4mm
rozmiar: XS robiony wg rozpiski dla S
Ponieważ druty nie znoszą pustki wzięłam ze sobą kilka kłębuszków, między innymi cudowne malabrigo, które pokazywałam niedawno, miał być z tego leciutki jak piórko kardiganik, ale z jednego (niecałego!!!!!) pięciodekowego kłębuszka uplotłam projekt wielce leniwy acz ekspresowy.
Kolejną wersję Abrazo. Ma na imię Kassiopi. I już je kocham. I już nosiłabym, gdyby nie było na nie za ciepło, choć biorąc pod uwagę aurę po powrocie.....
Voila! Kassiopi.....sfotografowane wczoraj w .....Kassiopi :)
wzór: abrazo,
robiłam ściśle przepisowo, na drutach właściwej grubości, ale wydawało mi się po zakończeniu rzędów skróconych dość "chude", dodałam więc nieokreśloną bliżej liczbę pełnych rzędów aż do osiągnięcia satysfakcjonujących rozmiarów.
włóczka: malabrigo baby merino lace (jakieś 3/4 moteczka 50 gr)
druty: KP 5 mm
ząbki nie są jeszcze dobrze wyeksponowane, ale marnie się blokuje ząbkowania bez szpilek :)
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
zanim spakuję walizkę.....
nastał sierpień, lato lekko się przełamało ku jesieni, a ja nareszcie doczekałam się swoich wakacji. jutro wylatujemy! ale zanim spakuję walizkę muszę trochę zaległości nadrobić.
po pierwsze skończyłam drugą torbę.
dla B.
taka sama jak moja. jedynie uszka zrobiłam solidniejsze, podwójną nitką, w środek wciągnęłam grubszy sznurek. podszewkę uszyłam z solidnego lnu w kolorze dżinsowym. torba ma wewnątrz kieszonkę a zapinana jest na dwa duże zatrzaski.
czy te co widać na zdjęciu kadłubka, śliczne, delikatne, czarno - białe z masy perłowej z kwiatowym ornamentem...
czy może też perłowe i z kwiatkiem, ale subtelniejsze....
no nie wiem, nie wiem......
może się jednak zajmę pakowaniem.....
komputer zabieram, druty zabieram, ale czy spodziewać się możecie jakiejś relacji w trakcie to nie wiem. zależy czy znajdę wi-fi :)
po pierwsze skończyłam drugą torbę.
dla B.
taka sama jak moja. jedynie uszka zrobiłam solidniejsze, podwójną nitką, w środek wciągnęłam grubszy sznurek. podszewkę uszyłam z solidnego lnu w kolorze dżinsowym. torba ma wewnątrz kieszonkę a zapinana jest na dwa duże zatrzaski.
***
podciągnęłam też trochę truskawę. bo sezon truskawkowy już dawno przeminął, a moja truskawa w kącie...
no więc ma już kadłubek. zszyty, przymierzony.
zaczęłam rękawki, zupełnie po swojemu, bo chcę mieć z falbanką jak u dołu a nie z mankietem.
no i mam dylemat.....
nie wiem, które guziki wybrać...
czy te co widać na zdjęciu kadłubka, śliczne, delikatne, czarno - białe z masy perłowej z kwiatowym ornamentem...
czy może też perłowe i z kwiatkiem, ale subtelniejsze....
a może jednak wybrać bezpieczne, dopasowane odcieniem czerwone guziki???
no nie wiem, nie wiem......
może się jednak zajmę pakowaniem.....
komputer zabieram, druty zabieram, ale czy spodziewać się możecie jakiejś relacji w trakcie to nie wiem. zależy czy znajdę wi-fi :)
czwartek, 29 lipca 2010
kolejna wyliczanka...tym razem literacka
tym razem literacka, podejrzana u Fiubzdziuu
no to popatrzmy jak tam u mnie z czytelnictwem.....
1. Biblia- Pismo Święte - duże fragmenty, większość zapewne, ale jednak nie całość
2. Lewis Carroll, Alicja w krainie czarów - uwielbiam!!! szczególnie w wersji słuchowiskowej, gdzieś z lat 70tych, cudownie pobudzało wyobraźnię. Kupiłam niedawno na cd, chyba bardziej dla siebie niż dla dzieci :)
3. H.Ch.Andersen, Baśnie
4. Douglas Adams, Autostopem przez galaktykę
5. Fiodor Dostojewski, Biesy
6. Guenter Grass, Blaszany bębenek, jedna z ważniejszych książek
4. Douglas Adams, Autostopem przez galaktykę
5. Fiodor Dostojewski, Biesy
6. Guenter Grass, Blaszany bębenek, jedna z ważniejszych książek
7. J.D. Salinger, Buszujący w zbożu
8. Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow
9. W.S.Reymont, Chłopi
10. Neal Stephenson, Cykl barokowy
11. M.Houellebecq, Cząstki elementarne
12. Frank Herbert, Diuna
13. Stendhal, Czerwone i czarne
14. Borys Pasternak, Doktor Żywago
15. Cervantes, Don Kichot16. Astrid Lindgren, Dzieci z Bullerbyn, Emil ze Smalandii, Lotta z ulicy Awanturników....czytam na nowo z dzieciakami
17. Mikołaj Gogol, Martwe dusze
18. Albert Camus, Dżuma
19. Ernest Hemingway, Komu bije dzwon
20. Mika Waltari, Egipcjanin Sinhue
21. Ken Follett, Filary ziemi
22. Francois Rabelais, Gargantua i Pantagruel
23. F.S.Fitzgerald, Wielki Gatsby
24. Witold Gombrowicz, Trans-Atlantyk
25. Julio Cortazar, Gra w klasy (ale tylko w normalnej kolejności rozdziałów, w tej drugiej wersji się pogubiłam)
26. Thomas Mann, Czarodziejska góra, wstyd się przyznać, ale nie :(
27. Nikos Kazantzakis, Grek Zorba
28. Jonathan Swift, Podróże Guliwera - to miało tytuł "Podróże do wielu odległych narodów świata", typowa powieść oświeceniowa, okropna w swym realiźmie. W pełnej wersji absolutnie nie dla dzieci! Swift nie cierpiał dzieci!
29. Szekspir, Hamlet, Król Lear, Poskromienie złośnicy, Makbet, Dwaj kupcy z Werony...... szczególnie w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. współczesne, zrozumiałe, kongenialne.
8. Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow
9. W.S.Reymont, Chłopi
10. Neal Stephenson, Cykl barokowy
11. M.Houellebecq, Cząstki elementarne
12. Frank Herbert, Diuna
13. Stendhal, Czerwone i czarne
14. Borys Pasternak, Doktor Żywago
15. Cervantes, Don Kichot16. Astrid Lindgren, Dzieci z Bullerbyn, Emil ze Smalandii, Lotta z ulicy Awanturników....czytam na nowo z dzieciakami
17. Mikołaj Gogol, Martwe dusze
18. Albert Camus, Dżuma
19. Ernest Hemingway, Komu bije dzwon
20. Mika Waltari, Egipcjanin Sinhue
21. Ken Follett, Filary ziemi
22. Francois Rabelais, Gargantua i Pantagruel
23. F.S.Fitzgerald, Wielki Gatsby
24. Witold Gombrowicz, Trans-Atlantyk
25. Julio Cortazar, Gra w klasy (ale tylko w normalnej kolejności rozdziałów, w tej drugiej wersji się pogubiłam)
26. Thomas Mann, Czarodziejska góra, wstyd się przyznać, ale nie :(
27. Nikos Kazantzakis, Grek Zorba
28. Jonathan Swift, Podróże Guliwera - to miało tytuł "Podróże do wielu odległych narodów świata", typowa powieść oświeceniowa, okropna w swym realiźmie. W pełnej wersji absolutnie nie dla dzieci! Swift nie cierpiał dzieci!
29. Szekspir, Hamlet, Król Lear, Poskromienie złośnicy, Makbet, Dwaj kupcy z Werony...... szczególnie w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. współczesne, zrozumiałe, kongenialne.
30. J.M. Coetzee, Hańba
31. Fiodor Dostojewski, Idiota
32. Homer, Iliada
31. Fiodor Dostojewski, Idiota
32. Homer, Iliada
33. Mario Vargas Llosa, Rozmowa w katedrze - hm, spakuję do walizki, zabieram się za tę pozycję od dawna, bez rezultatów jak na razie.
34. Josa Carlos Somoza, Klara i półmrok
35. Philip Roth, Kompleks Portnoya, przeczytałam, bo było na jakiejś "liście obowiązkowej", ale czy ja wiem....
36. Witold Gombrowicz, Kosmos
37. Chuck Palahniuk, Podziemny krąg (widziałam film i nie zachęcił mnie do lektury)
38. L.F. Celine, Podróż do kresu nocy
39. A.de Saint-Exupery, Mały Książę
40. A.A.Milne, Kubuś Puchatek - jazda absolutnie obowiązkowa!
34. Josa Carlos Somoza, Klara i półmrok
35. Philip Roth, Kompleks Portnoya, przeczytałam, bo było na jakiejś "liście obowiązkowej", ale czy ja wiem....
36. Witold Gombrowicz, Kosmos
37. Chuck Palahniuk, Podziemny krąg (widziałam film i nie zachęcił mnie do lektury)
38. L.F. Celine, Podróż do kresu nocy
39. A.de Saint-Exupery, Mały Książę
40. A.A.Milne, Kubuś Puchatek - jazda absolutnie obowiązkowa!
41. Bolesław Prus, Lalka - największa polska powieść, jej "słabością" jest jedynie to.....że jest napisana po polsku, gdyby była po francusku byłaby znana na całym świecie, jak powieści Emila Zoli
42. G. Tomasi di Lampedusa, Lampart
43. James Jones, Cienka czerwona linia
44. Vladimir Nabokov, Lolita
45. Joseph Conrad, Lord Jim 46. Ken Kesey, Lot nad kukułczym gniazdem
47. Jacek Dukaj, Lód
48. Stephen King, Lśnienie - jednak nie gustuję w horrorach
42. G. Tomasi di Lampedusa, Lampart
43. James Jones, Cienka czerwona linia
44. Vladimir Nabokov, Lolita
45. Joseph Conrad, Lord Jim 46. Ken Kesey, Lot nad kukułczym gniazdem
47. Jacek Dukaj, Lód
48. Stephen King, Lśnienie - jednak nie gustuję w horrorach
49. E.M.Remarque, Łuk triumfalny
50. Nicolo Machiavelli, Książę
51. John Fowles, Mag, Kochanica Francuza, Larwa, Kolekcjoner, Hebanowa wieża.....
52. Anthony Burgess, Mechaniczna pomarańcza
53. Jose Saramago, Miasto ślepców - taka "anty - Dżuma", bardzo ponura diagnoza kondycji ludzkiej. czytałam też Wszystkie imiona, to z kolei wywołuje liczne skojarzenia (niekoniecznie fabularne) z Procesem Kafki, nawet bohater ma podobne imię.
54. Sempe, Goscinny, Mikołajek - czytam teraz z synem
55. Stieg Larsson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
56. Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata - chyba moja ulubiona powieść
57. John Irving, Modlitwa za Owena
58. William Golding, Władca much
59. Haruki Murakami, Kronika ptaka nakręcacza
60. Dante, Boska komedia
61. Orhan Pamuk, Nazywam się czerwień
62. Victor Hugo, Nędznicy
63. William Gibson, Neuromancer
64. A.Huxley, Nowy wspaniały świat, w jednym rzędzie z 1984 i Folwarkiem zwięrzęcym Orwella i My Zamiatina
65. Homer, Odyseja
66. Patrick Sueskind, Pachnidło
67. Jan Potocki, Rękopis znaleziony a Saragossie
68. Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz
69. Joseph Heller, Paragraf 22
70. Marek Hłasko, Piękni dwudziestoletni - jak i całą resztę
71. S.I.Witkiewicz, Pożegnanie jesieni
72. Franz Kafka, Proces
73. Stefan Żeromski, Przedwiośnie
74. William Wharton, Ptasiek, (Ptaśka mam z autografem, po który stałam w bardzo długiej kolejce), Tato, Niezawinione śmierci, W księżycową jasną noc, Werniks, Stado, Wieści, Franky Furbo, Spóźnieni kochankowie, Dom na Sekwanie
75. John Milton, Raj utracony
76. George Orwell, Rok 1984
77. Umberto Eco, Imię róży
78. Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć
79. G.G.Marquez, Sto lat samotności, Generał w Labiryncie, Kronika niezapowiedzianej śmierci, Miłość w czasach zarazy, niezliczona ilość opowiadań......
80. Jaroslav Hasek,Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej
81. Stephen King, To
82. Mark Twain, Przygody Tomka Sawyera
83. Henryk Sienkiewicz, Trylogia, przyznaję, że mimo, studiów polonistycznych nie dałam rady....ale żeby było śmieszniej w szkole podstawowej brałam udział w olimpiadzie polonistycznej poświęconej Sienkiewiczowi, tylko dlatego, że fascynowało mnie Quo Vadis
84. Aleksander Dumas, Trzej muszkieterowie
85. James Joyce, Ulisses - wymiękłam po 20 stronach
86. Hermann Hasse, Wilk stepowy
87. J.R.R. Tolkien, Władca pierścieni, Hobbit
88. Lew Tołstoj, Wojna i pokój
89. Sun Tzu, Sztuka wojny
90. Fiodor Dostojewski, Zbrodnia i kara
91. Leopold Tyrmand, Zły
92. Howard Phillips Lovecraft, Zew Cthulhu
93. Philip Kindred Dick, Ubik
94. Steven Erikson - Malazańska Księga Poległych
95. Lao Tsy, Droga
96. Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką
97. Clive Staples Lewis - Opowieści z Narnii
98. Arthur C. Clarke, 2001. Odyseja kosmiczna - tylko, genialny zresztą, film
99. Sándor Márai, Żar
100. Marcel Proust, W poszukiwaniu straconego czasu, hm, to się świetnie czyta, przeczytałam 3 tomy z 7 , ale tylko dlatego, że mam wydanie klejone nędznym klejem i książki się najzwyczajniej rozpadają:(
50. Nicolo Machiavelli, Książę
51. John Fowles, Mag, Kochanica Francuza, Larwa, Kolekcjoner, Hebanowa wieża.....
52. Anthony Burgess, Mechaniczna pomarańcza
53. Jose Saramago, Miasto ślepców - taka "anty - Dżuma", bardzo ponura diagnoza kondycji ludzkiej. czytałam też Wszystkie imiona, to z kolei wywołuje liczne skojarzenia (niekoniecznie fabularne) z Procesem Kafki, nawet bohater ma podobne imię.
54. Sempe, Goscinny, Mikołajek - czytam teraz z synem
55. Stieg Larsson, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
56. Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata - chyba moja ulubiona powieść
57. John Irving, Modlitwa za Owena
58. William Golding, Władca much
59. Haruki Murakami, Kronika ptaka nakręcacza
60. Dante, Boska komedia
61. Orhan Pamuk, Nazywam się czerwień
62. Victor Hugo, Nędznicy
63. William Gibson, Neuromancer
64. A.Huxley, Nowy wspaniały świat, w jednym rzędzie z 1984 i Folwarkiem zwięrzęcym Orwella i My Zamiatina
65. Homer, Odyseja
66. Patrick Sueskind, Pachnidło
67. Jan Potocki, Rękopis znaleziony a Saragossie
68. Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz
69. Joseph Heller, Paragraf 22
70. Marek Hłasko, Piękni dwudziestoletni - jak i całą resztę
71. S.I.Witkiewicz, Pożegnanie jesieni
72. Franz Kafka, Proces
73. Stefan Żeromski, Przedwiośnie
74. William Wharton, Ptasiek, (Ptaśka mam z autografem, po który stałam w bardzo długiej kolejce), Tato, Niezawinione śmierci, W księżycową jasną noc, Werniks, Stado, Wieści, Franky Furbo, Spóźnieni kochankowie, Dom na Sekwanie
75. John Milton, Raj utracony
76. George Orwell, Rok 1984
77. Umberto Eco, Imię róży
78. Kurt Vonnegut, Rzeźnia numer pięć
79. G.G.Marquez, Sto lat samotności, Generał w Labiryncie, Kronika niezapowiedzianej śmierci, Miłość w czasach zarazy, niezliczona ilość opowiadań......
80. Jaroslav Hasek,Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej
81. Stephen King, To
82. Mark Twain, Przygody Tomka Sawyera
83. Henryk Sienkiewicz, Trylogia, przyznaję, że mimo, studiów polonistycznych nie dałam rady....ale żeby było śmieszniej w szkole podstawowej brałam udział w olimpiadzie polonistycznej poświęconej Sienkiewiczowi, tylko dlatego, że fascynowało mnie Quo Vadis
84. Aleksander Dumas, Trzej muszkieterowie
85. James Joyce, Ulisses - wymiękłam po 20 stronach
86. Hermann Hasse, Wilk stepowy
87. J.R.R. Tolkien, Władca pierścieni, Hobbit
88. Lew Tołstoj, Wojna i pokój
89. Sun Tzu, Sztuka wojny
90. Fiodor Dostojewski, Zbrodnia i kara
91. Leopold Tyrmand, Zły
92. Howard Phillips Lovecraft, Zew Cthulhu
93. Philip Kindred Dick, Ubik
94. Steven Erikson - Malazańska Księga Poległych
95. Lao Tsy, Droga
96. Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką
97. Clive Staples Lewis - Opowieści z Narnii
98. Arthur C. Clarke, 2001. Odyseja kosmiczna - tylko, genialny zresztą, film
99. Sándor Márai, Żar
100. Marcel Proust, W poszukiwaniu straconego czasu, hm, to się świetnie czyta, przeczytałam 3 tomy z 7 , ale tylko dlatego, że mam wydanie klejone nędznym klejem i książki się najzwyczajniej rozpadają:(
i to już? dopisałabym tu parę pozycji, których mi wyraźnie brak.
najbardziej mi brak.....
101. Bruno Schulz, Sklepy Cynamonowe - temat mojej pracy magisterskiej, przedmiot nieustającej fascynacji, książka, do której bardzo często wracam, którą ciągle czytam na nowo
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















