olimpiada, przepraszam igrzyska olimpijskie mają swoje dobre strony. wieczorami, zmęczona jak łoś, siadam sobie przed tivi, a że wyczynami naszych trudno się jakoś szczególnie emocjonować, dziergam sobie spokojnie sweterek......
został mi jeszcze rękaw i kawałek do zrobienia. co prawda jest tak koszmarnie gorąco, że nie wiem kiedy miałabym go założyć, ale przecież nie będzie wiecznie gorąco. a to bawełna. gruba, ale bawełna.
jak widać kompletnie nie przypomina wzorca, na którym się opierałam. ale w zasadzie chodziło mi tylko o rękawki, a te wyszły świetnie.
no i tyle. dłubię dalej:)
ps. zaczęłam od maudzenia, a tu taki piękny dzień! 3 medale, w tym 2 złote! chcę więcej takich wieczorów!






