Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samoa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 sierpnia 2012

postępy

olimpiada, przepraszam igrzyska olimpijskie mają swoje dobre strony. wieczorami, zmęczona jak łoś, siadam sobie przed tivi, a że wyczynami naszych trudno się jakoś szczególnie emocjonować, dziergam sobie spokojnie sweterek......


 został mi jeszcze rękaw i kawałek do zrobienia. co prawda jest tak koszmarnie gorąco, że nie wiem kiedy miałabym go założyć, ale przecież nie będzie wiecznie gorąco. a to bawełna. gruba, ale bawełna.


jak widać kompletnie nie przypomina wzorca, na którym się opierałam. ale w zasadzie chodziło mi tylko o rękawki, a te wyszły świetnie.


no i tyle. dłubię dalej:)

ps. zaczęłam od maudzenia, a tu taki piękny dzień! 3 medale, w tym 2 złote! chcę więcej takich wieczorów!

niedziela, 29 lipca 2012

samoa

trzy podejścia, trzy nieudane. trzecia włóczka również nie jest czerwona. napisane było, że wiśniowa. niestety wiśniowa też nie.
nie wiem, albo ślepa jestem, albo monitory są źle skalibrowane, albo już jestem tak zmęczona, że nie wiem co zamawiam.
powiedzmy, że ma kolor musu borówkowego, albo buraczków, czyli coś jak kolor oryginalnej Ruby.

włóczka nazywa się bardzo egzotycznie SAMOA, produkuje to Zitron. 100% bawełny, splot i konsystencja jak dropsowy Muscat. noo, może odrobinkę cieńsza, ale nie sprawdzałam.


mimo, że nie czerwona przyjemnie sunie po drutkach.

na jedwabny tweed jakoś nie mam na razie pomyslu. to znaczy wiem jaką chcę formę, ale nie mogę zdecydować o szczegółach, więc wzięłam się za tę nieczerwoną bawełnę.


postanowiłam wypróbować nową dla mnie metodę dziergania od góry. CONTIGUOUS. skorzystałam z darmowego, bardzo dobrze rozpisanego wzoru on the beach . trzymałam się ściśle tylko na początku, potem poszalałam już po swojemu.


co oznacza, że.....będzie cardigan :)