Pokazywanie postów oznaczonych etykietą featherweight. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą featherweight. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 września 2010

babie lato

Babie lato, piąta pora roku. Lubię to światło, ciepłe, z filtrem mgiełki, fotogeniczne. Lubię zapach rdzewiejących liści, złoto i fiolety. Wrzos w wazonie, iść z dzieciakami po kasztany, rozjesiennić się, rozmarzyć. Tymczasem od poniedziałku do piątku jestem tak zajęta, że nie zauważam nawet czy jest ciepło czy zimno, czy pada czy świeci słońce. Nawał zajęć w pracy, tłok, korki, beton miasta, szkoła, dom, wieczny niedoczas.
A podobno to ostatnie takie ciepłe dni. Podobno od jutra jesień ma być depresyjna.
Sobotę na szczęście udało nam się wykorzystać. Właściwie. O tak:




****
Dzianinowo wreszcie udało mi się skończyć piórkowy,    na ravelry w moim profilu widniejący jako Blue Valentine. Zajął mi miesiąc, to tylko świadczy o braku czasu, bo nie jest to projekt ani skomplikowany, ani czasochłonny być też nie powinien. Jest fajny, bardzo fajny. Ale mam kilka spostrzeżeń. Po pierwsze będzie następny. Obszerniejszy, dłuższy. Z rękawami pełnej długości, może nawet za długimi. Wszystko w kolorze buscando azul. I na grubszych drutach. Tak 4,5 powiedzmy.

Wersja No 1 wygląda tak. Aha, zdjęcia popełnił Francesco, matka tylko trochę podrasowała:)



W produkcji wciąż jest jeszcze szalomek dla Zosi. Zostały rękawki i kieszonki. Czekam na brakujący motek. No i guziki. Koniecznie błyszczące! Na życzenie "zleceniodawczyni" :)