Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lipca 2010

chwalę się!!!

i przy okazji zrobię darmową reklamę pewnemu babskiemu pisemku.....

w najnowszym numerze Claudii można przeczytać ( i zobaczyć na zdjęciach) moją relację z cudownych wakacji na równie cudownym greckim Kos!

tak to wygląda mniej więcej



uprzedzam pytania:)
skąd się tam wzięłam?
no cóż, pokaż się w internecie a znajdą cię :)

ponieważ w czasopiśmie niestety nie za wiele fotografii się pomieściło zapraszam na wycieczkę!


















****

aaaaaa, byłabym zapomniała!!!

mam jeszcze, prosto z e-dziewiarki,  3 śliczne, mięciutkie i fantastycznie kolorowe precelki baby merino lace Malabrigo.... w samą porę, bo tak się nagle nieprzyjemnie zrobiło, że trzeba zacząć o przytulnych wełnach myśleć....
lace, ale dwa razy grubsze niż to merino, z którego dziergałam bławatka.... i bardzo dobrze! mam ochotę na leciutki, cieniutki kardiganik.....

tylko kiedy??????
kolejka długa, rozgrzebane rzeczy nie pokończone......


sobota, 13 marca 2010

małe porządki i takież postępy....

Wiosna nadejść nie chce, ale ja miałam natchnienie......na wiosenne porządki. Przedarłam się przez nieprzebrany tłum klientów IKEI i kupiłam na swe skarby eleganckie pudełeczka....
o takie
powyciągałam z zakamarków wszelkie trofea i ufo, proszzzzzz jaki teraz porządek!



***
Bławatka powoli przybywa, jego losy były już zagrożone, bo rozjechał mi się ażurek i musiałam trochę spruć. Niby nic, a okazuje się, że połapanie wszystkich oczek z tej cienizny nie jest wcale łatwym zadaniem. Już już miałam ochotę rzucić tym w kąt, ale jakoś się udało i dłubię dalej.
Nie wiem tylko kiedy to skończę, chyba na następną zimę...... jest tego ledwie 40 cm.....
Wygląda mniej więcej tak


To jakieś wariactwo, ale jak pewnie niektórzy zauważyli, w pudłach mam tego cieniuśkiego merino więcej.... niedawno przyjechały do mnie 2 moteczki w ślicznej zieleni....
emerald lies....
ps.  zdjęć słonika na ludziu jeszcze przez jakiś czas nie będzie....dziś rano dopadł mnie dżolizm.....przez opryszczkę usta mam na pół twarzy......

sobota, 27 lutego 2010

lot opóźniony

Odnoszę przykre wrażenie, że wraz z blogowym ujawnieniem się spadła mi drastycznie wydajność dziewiarska....
Z frontu robót donoszę jednak, że ...
- słoń prawie na finiszu, no parę rządeczków rękawka do końca i guziki.... może jutro?
- bławatek dojechał, kolor ma piękny, ale jak patrzę na grubość, a raczej cienkość tego cuda, chyba przeceniam swoje możliwości....
niemniej zaczęłam od zwinięcia.... śmiesznie malusi kłębuszek się z tego zrobił....

                              
i zaczęłam walkę, to znaczy mój pierwszy szal. Na początek wybrałam zupełnie nie rozpraszający wzór rombów, bo niewyczuwalna w rękach cienkość i lekkość włóczki jest wystarczającym wyzwaniem....
Póki co nie mam nic do pokazania, ledwie parę rządeczków, gdy się już przyzwyczaję do tej lekkości będzie się dłubać przyjemnie, bo to cieniuśkie merino jest mięciutkie i sprężyste.

Na razie ze skończonych niebieskości do pokazania mam nieskończenie niebieskie buty...
gustownie sfotografowane za pomocą nowej zabawki.....

no i wydało się, co mnie od dziergania odciąga:) poprawy na razie nie obiecuję :)