Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bławatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bławatek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 kwietnia 2010

zawiośniało latopędzi....

Szanowni Państwo, Panie, Panowie.....skończyłam!!!
Dawno żadna robótka nie zajęła mi tyle czasu - ponad miesiąc (!) - ale dobrnęłam w końcu do finału. Wczoraj około północy napinałam dziada na kocyk, a dziś rano omotałam się, by wywołać pierwsze jęki zazdrości:)
Z efektu mojej mozolnej pracy jestem bardzo zadowolona. Co prawda bławatek ma trochę błędów, tu i ówdzie ażurek się lekko rozjeżdża, ale po podpruciu kilku rzędów, które niemal skończyło spruciem całości, darowałam sobie kolejne poprawki. Jest też zrobiony trochę nie po kolei, o czym już pisałam, łączenie nie wyszło, najdelikatniej mówiąc, niewidoczne. Ale powiedzmy, że tak ma być. Obiecuję, że następne szale nie będą takie "błędne".  Bo oczywiście będą! 
W planach mam jeszcze soczyście zielony szal lub chustę, także z cieniutkiego jak nić dentystyczna merino. Ale to dopiero za chwilkę. Najpierw paw vel peacock domaga się uwagi. I może jeszcze jakiś bawełniany wiosenny projekt, bo przyznaję, że ciut muszę odsapnąć od cienizny.


A bławatka kocham miłością czystą! Jest mięciutki, lekki jak piórko (zużyłam jakieś 1,5 motka merino), a kolor jest wprost fenomenalny, szczególnie w zestawieniach z malinową czerwienią, malachitem bądź fuksją.
Obiecuję zdjęcia całości i w plenerze, ale że poświąteczne warunki pogodowe w stolicy nie są zadowalające, dziś musi wystarczyć takie zdjęcie....


wzór: haapsalu sall: 089 - Viislehekiri; 126 - kapakiri 1
włóczka: ISPE Pandowva Merinos Extra Fine 2/28 NM - 1,5 motka
wymiary: 180x59 cm





sobota, 20 marca 2010

mały apdejt wizualny

nie posunęłam się w dzierganiu zanadto niestety, jakieś 45 %, czyli jeszcze chwilka a odłożę tę część i zabiorę się za drugą....
wygląda to to tak

niedziela, 14 marca 2010

wieczorne olśnienie

Zżerana ciekawością właśnie napięłam to co już zrobiłam, to znaczy kawałek bławatka, na koc. Się znaczy blokuje. Piękne całe 65 cm....
I nagle iluminacja! Toć ja to powinnam była robić od środka a nie od dołu! Inaczej nie będę mieć symetrycznego wzoru! No tak, ale jak miałam zacząć od środka, jak zaczynając nie miałam jasnej wizji tego co robię, ani czy podołam, a pomysł z połączeniem dwóch ażurów zrodził się w okolicach 3 powtórzenia wzoru rombów....no dobra, bez paniki, przecież zawsze trzeba mieć plan B! Wykombinowałam więc, że dojadę do połowy, czyli jeszcze jakieś 25-30 cm, odłożę, a potem zrobię drugą identyczną część i połączę. ha! Mam nadzieję, że będzie dobrze, choć z pewnością nieortodoksyjnie :) 
A w ogóle to w samozachwyt wpadam. SZALenie mi się podoba to co już zrobiłam, a po napięciu na kocyk jeszcze bardziej i aż się sama dziwię, że tak dobrze mi się dzierga tę niteczkę.

sobota, 13 marca 2010

małe porządki i takież postępy....

Wiosna nadejść nie chce, ale ja miałam natchnienie......na wiosenne porządki. Przedarłam się przez nieprzebrany tłum klientów IKEI i kupiłam na swe skarby eleganckie pudełeczka....
o takie
powyciągałam z zakamarków wszelkie trofea i ufo, proszzzzzz jaki teraz porządek!



***
Bławatka powoli przybywa, jego losy były już zagrożone, bo rozjechał mi się ażurek i musiałam trochę spruć. Niby nic, a okazuje się, że połapanie wszystkich oczek z tej cienizny nie jest wcale łatwym zadaniem. Już już miałam ochotę rzucić tym w kąt, ale jakoś się udało i dłubię dalej.
Nie wiem tylko kiedy to skończę, chyba na następną zimę...... jest tego ledwie 40 cm.....
Wygląda mniej więcej tak


To jakieś wariactwo, ale jak pewnie niektórzy zauważyli, w pudłach mam tego cieniuśkiego merino więcej.... niedawno przyjechały do mnie 2 moteczki w ślicznej zieleni....
emerald lies....
ps.  zdjęć słonika na ludziu jeszcze przez jakiś czas nie będzie....dziś rano dopadł mnie dżolizm.....przez opryszczkę usta mam na pół twarzy......

czwartek, 4 marca 2010

proszę państwa oto....słoń

no powiedzmy słonik....mięciutki, wygodny i w sam raz na ten marzec bez wiosny...





wzór: shalom cardigan (plus garść modyfikacji)
włóczka: Regina Adriafil, 100% merino
druty: 4 i 4,5
***

bławatek "się robi", o dziwo, po pokonaniu, oswojeniu niezwykłej lekkości i cienkości wełenki robi mi się tę pajęczynkę bardzo przyjemnie, powoli, ale przyjemnie. na tyle, że już jedzie do mnie kolejne cieniuśkie merino, tym razem szmaragdowo zielone...
jeszcze nie mam do końca sprecyzowaną wizję szala. Waham się czy ma być cały zrobiony tym wzorem, czy może kilka powtórzeń wzoru rombów dać na końcach, a na całości coś drobniejszego? No nie wiem, nie wiem. Jeszcze mam jakieś dwie sekwencje do namysłu.
ta jednostka chorobowa to chyba SZALeństwo :)