Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lipca 2012

rdza cz.3 czyli Dora

to był wyjątkowo ekspresowy projekt. nie wiem, może to dlatego, że ten lniany sznurek tak mnie złościł....


z efektu końcowego jestem zadowolona. tak chciałam. luźno, letnio, przewiewnie.
nazwałam to to Dora, ale nie pytajcie o wzór, gdyż to projekt z gatunku "mindless knitting" i nie pamiętam nawet ile oczek nabrałam. nie bawiłam się w liczenie.

wzór: brak :)
włóczka: drops lin, kolor 107, 5,5 motka
druty: KP 4 i Addi 3


prałam mój lniany worek w sumie 3 razy. po zrobieniu kadłubka i po każdym rękawie. za każdym razem po wyschnięciu trzeba go solidnie wytarmosić, by nabrał miękkości.
i niestety nadal pyli niemiłosiernie.
do lnianej włóczni wróciłam po ponad 20 latach....i nadal traktuję to jako eksperyment. nie polubimy się, bo w robocie nieprzyjazne, motki wymagają przewinięcia no i te śmieci...


poniedziałek, 23 lipca 2012

rdza cz.2

jakby to powiedzieć. chyba się z tym lnem nie polubimy. zezwłok po wypraniu i zblokowaniu zrobił się w sztywności swej bliski wycieraczce.
uporczywe miętoszenie i niedelikatne obchodzenie się z nim pomogło.
jest miękki.


ale co zrobić z tymi farfoclami??? są wszędzie i na wszystkim! nie wiem, wyczesać to jakoś? ogolić? czy polubić?


ale jest plus. blokowanie nadało zezwłokowi odpowiedni kształt. czyli trwale zyskał na długości i stracił na szerokości.
no nic. dam mu szansę. dorobię rękawki.


piątek, 20 lipca 2012

rdza

pierwsza czerwień przyjechała.....i......okazała się być mało czerwona. w zasadzie jest ruda. w zasadzie to lniany rudy sznurek.
drops lin. robiłyście coś z tego?
jak to to się zachowuje po blokowaniu?
bo w robocie jest tragiczne! sypie się, brudzi, pyli, kicham dziadostwem co chwilę!


no w każdym razie podjęłam wyzwanie. nadziałam dziada na drewniane KP rozmiar 4 mm i kichając co chwilę dziergam. ma być takie luźne, raglanowe, relaksowe, wakacyjne.... zobaczymy co wyjdzie.


mam do tego stopnia wyluzowane podejście do tego sznurka, że jeszcze nie wiem czy na prawo go czy na lewo?

a jak dziad nie wyjdzie, wyjmę szydło i przerobię na wór. o!

APDEJT
no więc...sweterek ma już wszystko poza rękawkami. dumam jeszcze nad ich długością. kadłub wyszedł sztywny jak worek na ziemniaki, krótki i za szeroki. pomna na uwagi Lete postanowiłam dziada potraktować na mokro. jesoooooo ile to to tych wrednych paprochów produkuje!!! na mokro chyba jeszcze więcej niż na sucho, grrr
ale nadałam worowi ziemniaczanemu nową formę, skatowałam go i teraz jest dłuższy znacznie i takoż węższy. zobaczymy jak się zaprezentuje jak wyschnie.