Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

nowosci albo przypadki miękkich motków


miałam pisać, że to mój debiut chuściany, ale jednak nie. jednak coś tam popełniłam już kiedyś. TO i jeszcze raz TO oraz SZAL.


 szal dziergał się z makabrycznie cienkiej nici wieczność, chusta z malabrigo się sfilcowała po pierwszym użyciu, a ta z jedwabiu nędznej jakości jest wielkości chusteczki. obiecałam więc sobie, że chust więcej nie będzie, bo to nie moja liga

 

no ale jednak mi się podobają. nie wszystkie, barokowych koronek nie lubię, ale geometrię tak.


ta jedna konkretna podobała mi się od dawna i w sumie nie wiem dlaczego powstała akurat teraz. a nie, wiem. musiały się trafić piękne motki i poczekać na pomysł :)


motki TRAFIŁY się całkiem dosłownie, w prezencie od magicloop. leżały i dojrzewały aż dojrzały razem ze mną do urlopu


w podróż nad  morze zabrałam więc ze sobą 4 motki fuksjowej alpaki Filcolany, druty addi 4 mm  i wzór 


cudowny, ekspresowy projekt, wzór napisany rewelacyjnie


no co tu dużo pisać, kocham ten wzór, kocham tę chustę


a w czasie urlopu nad Bałtykiem w sezonie parawaningu zdarzyło się takie popołudnie, że parawany znikły a i chusta nie była niestosowna :)


jest zatem całkiem duża szansa, że jeszcze pojawią się chusty w menu :)





wtorek, 15 czerwca 2010

foto apdejt - abrazo

dodatek fotograficzny do poprzedniego wpisu



wzór: Abrazo
druty: KP 3,75 mm
włóczka: 100% jedwab z Allegro
wymiary: hm, nie mierzyłam, ale ostatecznie satysfakcjonujące :)

poniedziałek, 14 czerwca 2010

z ostatniej chwili....

łypiąc jednym okiem na mecz, w którym Włosi (tudzież Włochanie jak był uprzejmy kiedyś stwierdzić mój pierworodny) nieludzko mordowali się z Paragwajem, zmordowałam abrazo. się blokuje.
czy mi się podoba? nie wiem. nie zrobiłam go dokładnie z przepisu, z powodów o których pisałam i już wiem, że zamykanie oczek przy rzędach skróconych formuje kształt, podobnie jak sposób zamykania oczek w ostatnim rzędzie, no ale ja chciałam większy niż chusteczka, więc zrobiłam po swojemu. znaczy rzędy skrócone bez zamykania oczek. ostatni rząd zamknęłam normalnie, a potem przejechałam rządkiem szydełkowych oczek ścisłych. no kształtu kanonicznego to to nie ma. jak się będzie motać się okaże. patrzę na zezwłok napięty na ręcznik i widzę, że oczka nierówne jak jasna cholera. pokonał mnie ten jedwabnik. i farbuje nieludzko!

foto będzie..... jak będzie. nie dziś.
dziś było za to zakończenie kariery przedszkolnej pierworodnego. jak na pół-krakusa przystało wystąpił jako Szewczyk, co chciał pokonać smoka wawelskiego :)
bardzo było pięknie i wzruszająco....

środa, 9 czerwca 2010

szlachetna porażka



przez ten jedwab rozum mi odebrało, no albo raczej totalny brak wyobraźni matematycznej po raz kolejny dał znać o sobie:(
chciałam zużyć na to abrazo cały jedwab i jakoś nie tknęło mnie gdy byłam w połowie, że kulka włóczki się zmniejszyła nieznacznie. nie pomyślałam, że jak robię na znacznie cieńszych drutach powinnam nabrać więcej oczek - powtórzyć np. 30 motywów zamiast 25. nie tknęło mnie również gdy robótka mi się po zrobieniu ażuru skróciła - w ostatnich rzędach gubi się ok. 100 oczek. nie ruszyło mnie także, że rzędy skrócone też skracają robótkę, bo w każdym rzędzie ubywa 1 oczko. no bezmysł totalny!!!!!
efekt jest taki, że zamiast szala będę mieć coś co w najlepszym razie ma wymiary harcerskiej chustki! apaszka zamiast szala, a nici zostanie mi jeszcze na drugą. wściekła jestem jak łoś!
mogę to skończyć i udawać, że tak miało być a resztę włóczki schować na dno pudła. mogę też klnąc spruć w cholerę to coś i do czystego jedwabiu nigdy nie wracać. wrrrrrrrrrrrrrrrrrr
na razie nie bacząc na upał i poziom Wisły zabieram dzieci do zoo...


środa, 14 kwietnia 2010

na temat

dziękuję wam pięknie za komentarze pod poprzednim postem, pisałam go w emocjach, ale na chłodno zdania nie zmieniam.

a teraz powróćmy do tematów, którym blog ten poświęcony.
plenerowych zdjęć bławatka, gdzieś w magnoliach nie mam, sami wiecie, kto miał głowę w ostatni weekend do rzeczy tak przyziemnych....
są takie





rośnie też pomalutku pawik, rośnie spontanicznie, jeszcze nie wiem jaki będzie miał ostateczny kształt.
robię naprzemiennie z dwóch motków, mają lekko inne odcienie (urok ręcznie farbowanej włóczki). bardzo mi się podoba to jak rozkładają się barwy na gotowej dzianinie. jest już więcej niż na zdjęciu, zaczęłam korpus, ale nie mam bardziej aktualnych zdjęć.



wtorek, 6 kwietnia 2010

zawiośniało latopędzi....

Szanowni Państwo, Panie, Panowie.....skończyłam!!!
Dawno żadna robótka nie zajęła mi tyle czasu - ponad miesiąc (!) - ale dobrnęłam w końcu do finału. Wczoraj około północy napinałam dziada na kocyk, a dziś rano omotałam się, by wywołać pierwsze jęki zazdrości:)
Z efektu mojej mozolnej pracy jestem bardzo zadowolona. Co prawda bławatek ma trochę błędów, tu i ówdzie ażurek się lekko rozjeżdża, ale po podpruciu kilku rzędów, które niemal skończyło spruciem całości, darowałam sobie kolejne poprawki. Jest też zrobiony trochę nie po kolei, o czym już pisałam, łączenie nie wyszło, najdelikatniej mówiąc, niewidoczne. Ale powiedzmy, że tak ma być. Obiecuję, że następne szale nie będą takie "błędne".  Bo oczywiście będą! 
W planach mam jeszcze soczyście zielony szal lub chustę, także z cieniutkiego jak nić dentystyczna merino. Ale to dopiero za chwilkę. Najpierw paw vel peacock domaga się uwagi. I może jeszcze jakiś bawełniany wiosenny projekt, bo przyznaję, że ciut muszę odsapnąć od cienizny.


A bławatka kocham miłością czystą! Jest mięciutki, lekki jak piórko (zużyłam jakieś 1,5 motka merino), a kolor jest wprost fenomenalny, szczególnie w zestawieniach z malinową czerwienią, malachitem bądź fuksją.
Obiecuję zdjęcia całości i w plenerze, ale że poświąteczne warunki pogodowe w stolicy nie są zadowalające, dziś musi wystarczyć takie zdjęcie....


wzór: haapsalu sall: 089 - Viislehekiri; 126 - kapakiri 1
włóczka: ISPE Pandowva Merinos Extra Fine 2/28 NM - 1,5 motka
wymiary: 180x59 cm





sobota, 20 marca 2010

mały apdejt wizualny

nie posunęłam się w dzierganiu zanadto niestety, jakieś 45 %, czyli jeszcze chwilka a odłożę tę część i zabiorę się za drugą....
wygląda to to tak