nie wiem ile razy paskud przebrzydły był pruty szybciej niż zaczęty. cieszę się, że udało się go pokonać :)
nie wiem co mi przeszkadzało, włóczka jest cudowna, jedwab BC Garn Jaipur Silk Fino (dobrze, że to jedwab, bo nie wiem, czy coś jeszcze wytrzymałoby tyle pruć), kolory cudowne..
może brak pomysłu?
z podejścia pt. "niech-będzie-co-chce-nie-będę-już-pruć" wyszło takie coś
bluzeczka improwizowana
zaczęłam od góry metodą, której nazwy nigdy nie pamiętam, contigu.. coś tam, żadnych danych technicznych, bo nawet nie zapisałam od ilu oczek zaczynam
potem sięgnęłam po drugi znienawidzony kawałek jedwabiu w kolorze szmaragdowej zieleni i poszłam w zygzaki
dół za to jest całkiem zielony, z tyłu (czego na zdjęciu nie widać) dzięki rzędom skróconym, nieco dłuższy
proste rękawki ze szmaragdowym wykończeniem, na szmaragdowo wykończony dekolt
uff, to się chyba da nosić, choć założenie dziś do zdjęć w okolicznościach przyrody było wyzwaniem, bo po pierwsze nie całkiem było to to suche po blokowaniu, bo drugie temperatura była max 18 stopni, po trzecie wiało niemiłosiernie!!!
zdjęcia zrobione w Helu, w porcie i na cyplu
no to teraz trzymajcie kciuki, żebym zdołała się zmierzyć z czerwienią, która chodzi za mną od dawna!






























