niedziela, 14 marca 2010

wieczorne olśnienie

Zżerana ciekawością właśnie napięłam to co już zrobiłam, to znaczy kawałek bławatka, na koc. Się znaczy blokuje. Piękne całe 65 cm....
I nagle iluminacja! Toć ja to powinnam była robić od środka a nie od dołu! Inaczej nie będę mieć symetrycznego wzoru! No tak, ale jak miałam zacząć od środka, jak zaczynając nie miałam jasnej wizji tego co robię, ani czy podołam, a pomysł z połączeniem dwóch ażurów zrodził się w okolicach 3 powtórzenia wzoru rombów....no dobra, bez paniki, przecież zawsze trzeba mieć plan B! Wykombinowałam więc, że dojadę do połowy, czyli jeszcze jakieś 25-30 cm, odłożę, a potem zrobię drugą identyczną część i połączę. ha! Mam nadzieję, że będzie dobrze, choć z pewnością nieortodoksyjnie :) 
A w ogóle to w samozachwyt wpadam. SZALenie mi się podoba to co już zrobiłam, a po napięciu na kocyk jeszcze bardziej i aż się sama dziwię, że tak dobrze mi się dzierga tę niteczkę.

4 komentarze:

Rene pisze...

Dobrze kombinujesz:) Dla samozachwytu warto nawet najcieńszą niteczkę pomęczyć!!!

magii66 pisze...

Widzisz jak fajnie, blokowanie cudna rzecz. Masz dużo, dużo więcej. O symetrii to też nie pomyślałam. Całe szczęście, że są metody, aby to ładnie połaczyć:)

monotema pisze...

Zawiodła mnie wyobraźnia:-( ale co do iluminacji - film polski był taki - "Iluminacja" właśnie z Cieślik - Jankowską w roli głównej. Zaczynał się od objaśnienia pojęcia "iluminacja" przez samego Władysława Tatarkiewicza. Tak mnie jakoś nierobótkowo naszło :-)Pozdrawiam

Iwona pisze...

Zawsze mozna wykombinowac by bylo dobrze! A o symetrii nie zawsze sie mysli od samego poczatku.. :)