Emerald Lies to po mojemu.....ekspresowa bluzeczka, dziergana na leniwca.
Stali goście z łatwością rozpoznają, że wykorzystałam niecnie własny pomysł sprzed roku, czyli Ruby:)
Ale zwróćcie uwagę, że PO RAZ PIERWSZY nie jest to kardigan! Co prawda wahałam się długo, biłam z myślami, walczyłam ze sobą, ale postanowiłam być twarda! Wydłubałam bluzeczkę.
Wzór: zmodyfikowana wersja Ruby

włóczka: drops cotton viscose 5,5 motka
druty: Addi i KP 3,75 mm
dodatkowo 5 średnich guziczków z masy perłowej.
To robótka z gatunku ekspresowych, kilkudniowych.
Wczoraj skończyłam, dziś pokazałam się światu, a tu demonstruję garść detali:
Zmiany w stosunku do oryginału to dekolt na 5 guziczków zamiast pełnego rozpięcia, krótkie rękawki, brak ściągacza. Na formowanie talii odjęłam i dodałam po 5 razy. Dół zakończyłam plisą francuza. Z rozpierdaczkami. Całość jest dłuższa o trzydzieści kilka rzędów.
Reszta wyliczeń oczkowych bez zmian.
Cottone viscose Dropsa jest całkiem fajna. Powiedziałabym, że to taka arystokratyczna kuzynka siermiężnej aniluksowej sonaty albo coś na kształt brisy katii. Fajna, doś błyszcząca, ciężka, po przerobieniu na dzianinę lejąca.
Mam jeszcze czerwień. Kombinuję na jaką bluzeczkę przerobić. Jakieś pomysły już się klują.




























