a jednak.
poranek był na tyle chłodny, że nowy sweterek poszedł ze mną do pracy.
no to dane techniczne:
wzór: on the beach
, który wykorzystałam (w rozmiarze S) do momentu oddzielenia rękawów. reszta to moja radosna improwizacja. nie pytajcie o szczegóły....gdyż notatek brak.
, który wykorzystałam (w rozmiarze S) do momentu oddzielenia rękawów. reszta to moja radosna improwizacja. nie pytajcie o szczegóły....gdyż notatek brak.
ażurek jest mega prosty, motyw na 4 rzędy.
rz1: 1 o.lewe, 6 o.prawych, 1 o. lewe
rz3: o. lewe, 2 o.prawe razem, 1 o.prawe, 2 narzuty, 1 o.prawe, 1 przeciągnięcie, o.lewe
rz 2,4: przerabiać jak schodzą z drutu
pierwszy pasek zaczełam w pierwszym rzedzie po uformowaniu dekoltu, drugi po 2 dziurce w ażurku, trzeci pasek po kolejnych dwóch, podobie czwarty.
ostatni paseczek ażuru ma tylko 4 dziurki.
kończyłam paski w odwrotnej kolejności.
rozmiar xs, wg wzoru s, ale robiłam z innej włóczki
włóczka: Zitron samoa, 7,5 motka
druty: KP 4mm i addi 3,24 mm
10 guzików
to był taki lot próbny, bo najbardziej chodziło mi o metodę contigous (czy jak to się tam pisze). chciałam sprawdzić czy rzeczywiście jest to lepszy sposób niż raglan.
rękawki leżą idealnie, nic nie zjeżdża, to plus, ale minus jest taki, że jeszcze nie umiem tego samodzielnie wyliczyć, ale będę próbować :)
a włóczka. hm, identyczna z naturalną, to znaczy taka sama jak dropsowy muskat. ten sam skład (100% bawełny), ten sam splot (luźny z rozwarstwiających się niteczek), ta sama grubość (dla mnie na 4 mm), ta sama niewydajność.
chyba nie będę powtarzać.
ale sweterek jest całkiem noszalny.
jest jeszcze mały smaczek ażurowy na plecach....ale muszę mu foto zrobić:)





















