piątek, 18 marca 2011

***

Zastanawiałam się czy w ogóle o tym pisać.

Kilka dni temu miałam sen. Śniła mi się E, której nie widziałam pewnie od 20 lat, z którą mam zdawkowy kontakt przez net i nawet nie wiem jak teraz wygląda. Śnił mi się K, jej brat, którego w ogóle nie znałam jako dorosłego człowieka. Pamiętam tylko małego, drobnego chłopca z bardzo jasnymi włosami.
We śnie nie mieliśmy wieku, siedzieliśmy w kuchni, w domu ich rodziców i piliśmy kakao z piankami. Jak wtedy, gdy byłyśmy smarkulami z podstawówki. Tyle ze snu pamiętam.

Następnego dnia rano zadzwoniłam do domu, by się pożalić, że mnie zapalenie oskrzeli powaliło......mama powiedziała mi, że  K nie żyje.

I jakoś nie mogę sobie  miejsca znaleźć.

8 komentarzy:

Agata pisze...

Gęsiej skórki dostałam.

Anna pisze...

nic dziwnego ze nie możesz znaleźć sobie miejsca, najlepiej wtedy odmówić modlitwę za tą duszę, bo widocznie jej potrzebna skoro do Ciebie przyszła

Brahdelt pisze...

Przez cały tydzień mnie i mojemu mężowi śniły się wojny, kataklizmy, powodzie. A potem moja mama o ósmej rano zadzwoniła do mnie z informacją, że w Japonię uderzyło tsunami.
Ludzie są czasami jak odbiorniki informacji nadanych gdzieś daleko stąd.

Fiubzdziu pisze...

Ludzki umysł jest niesamowity, czyż nie?
Jak się czujesz?

oslun pisze...

Ładnie się z Tobą pożegnał. Zapal świecę i pomyśl o Nim.

effcia pisze...

myślę nieustannie.
zdumiewa mnie to co niewyjaśnialne.
odbiornik odległych informacji....coś w tym jest.

Wełniana Skarpetka pisze...

Pożegnał się, musiał Cię lubić.
Czasem doznaję podobnych "zjawisk".

lazy daisy pisze...

Też miewam takie historie niestety. I właśnie z dosyć dalekimi osobami. Ale to dobrze, że sen był przyjemny, ciepły, że razem i kakao. I to jakieś pożegnanie...