wtorek, 1 czerwca 2010

meduza zwyczajna

skończyłam jeszcze wczoraj, dziś przyszyłam guziczki i jest. zwyklak taki. meduza zwyczajna. prościuteńki, bez modelowania talii, dodawania, odejmowania. karczek wyliczany tak samo jak w Ruby.
rękawki 3/4.
wyprany, zblokowany. nie wiem jak będzie się nosił. oby włóczka zachowywała się w eksploatacji lepiej niż w robocie.
proszzzz



Meduza
materiał: medusa xima 4 motki
druty: 3,5 i 4 mm
8 guzików
rękaw 3/4
rozmiar xs

przypomina trochę Daisy, a całość obrobiłam oczkami rakowymi tak jak Lucy, mówiłam, że jakieś kimowate mi to wychodzi:)

czy będzie noszalna? czy się będziemy lubić? to się okaże.

jak już o lubieniu i nielubieniu mowa, to Brahdelt rzuciła wyzwanie. skoro rzuciła to ja podejmuję rękawicę:) o całych rzeszach chybionych projektów, które nieobfotografowane zniknęły w pomrokach dziejów zmilczę. no może wspomnę jeden, czysto teoretycznie, bo ani zdjęcia, ani wzoru, ani samego swetra nie mam. to był sweterek, który zrobiłam wiele lat temu, w LO chyba jeszcze. rękawy i plecki były szafirowe jak meduza, z przodu był wrabiany obraz Picassa, portret Dory Maar jak dobrze pamiętam. narobiłam się przy tym niesamowicie. i w ogóle nie nosiłam! do niczego mi to nie pasowało, a kubistyczny przód bardziej nadawał się do oprawienia w ramki. no i oczywiście to był 100% akryl.
wzór z jakiejś Sandry, stawiam na rocznik 1990.
APDEJT:
to nie była Dora Maar, to był portret siedzącej kobiety z ręcznym zegarkiem, o ten:
obrazek zaczerpnęłam ze strony: studio-international

obraz genialnego Picassa jest wspaniały, ohyda sweterka była bezgraniczna, mimo, że zrobiony był starannie z pieczołowicie zbieranych resztek włóczek wszelakich, bo komu się śniły 20 lat temu szlachetne przędze we wszystkich kolorach dostępne na polskim rynku..... aż żałuję, że nie "zasuszyłam" dla potomnych.... muszę zapytać mamę, miała zachomikowane sprzęty do zwijania, może ma u tego UFOka :D:D


z projektów współczesnych i takich, które pokazałam na Ravelry też mam kilka porażek. przede wszystkim Oliwia.
oryginalny wzór z Sandry jest piękny, ale nie na moją drobną sylwetkę. mimo, że  zmniejszałam i tak wyszedł za obszerny, a talia za nisko. no to to jeszcze szerokim paskiem da się uratować. ale ta beznadziejna włóczka, tylko kolor mnie skusił..... nie wiem czy z 5 razy miałam go na sobie.

po drugie Bashka


prosty kopertowy sweterek wg wzoru Zdzid. rozmiar ok, kolor przeobłędny, no ale znowu ta beznadziejna włóczka....Baśka... 
i wykonanie też nie najlepsze. ale przyznaję, to był mój pierwszy sweterek po wieloletniej przerwie. gdy go zrobiłam podobał mi się bardzo, teraz na wszystkie błędy, luźne oczka itp. nie mogę patrzeć.

mam jeszcze jednego trupa w szafie, szydełkową bluzkę, bardzo ażurową. wzór był znowu z jakiejś Sandry, na zdjęciu mi się podobał, własna wersja w sumie też, ale nie umiem takich dziurawców nosić. miałam 2 razy na sobie. zdjęcia niet.
z nowszych Icy, fajna włóczka, fajny kolor, fajny fason, ale z ramionami coś mi nie wyszło, poprawiałam wiele razy, ciągle jest nie tak. irytuje mnie ten defekt, gdy mam go na sobie:(


a w szafie córcianki wisi to:

sama wybrała włóczkę, sama wymyśliła co to ma być, a gdy zrobiłam stwierdziła, że jej się nie podoba i ani razu nie miała tego na sobie. O!

a z ulubieńcy? 
pewnie cała reszta :) ale zima nie była by taka sama bez szalomków, obu! Genialna prostota, wygoda. przy szalomkach pokochałam okrągłe karczki i nie mogę przestać :)


lubię niespodziewany koniec lata z fantastycznej włóczki DUO Adriafilu - 50% wełna merino i 50% bawełny


uwielbiam motowidła - endless knitted cardi shawl -Mia i Zoe, z absolutnie ulubionej włóczki Katia Austral


i wszystkie małe letnie kardiganiki na bazie Daisy


lubię wrzosik....



i listki


lubię obie wersje Bingo, ale Porto bardziej (znowu Austral!)

wielbię wszystkie moje najnowsze produkcje, Ruby, Pawika i szal Bławatek z cieniuśkiego merino.
i mogłabym jeszcze długo.....ale nie będę :) ważne, że bilans jest na plus:)


***
aha, zostałam jeszcze zaproszona do zabawy w 10te zdjęcie, ale pozwólcie, że o tym następnym razem:)

12 komentarzy:

Antonina pisze...

Nowy sweterk jest śliczny i zapewne będzie należał do tych ulubionych. A galeria noszonych i nienoszonych - imponująca.

Zulka pisze...

Oj, ja doskonale pamiętam te okropieństwa z obrazami Picassa na biuście. Dobrze, że sama się za to nie wzięłam, bo też by pewnie zalegało w szafie. Fajnie, że bilans wyszedł Ci in plus ")

effcia pisze...

przekopałam archiwum, ale niestety nie mam tego numeru Sandry, a szkoda, bo opowiadanie o tym nie oddaje wielkości tej makabry:):):) nie wiem, może gdyby poduszkę z tego zrobić..... no ale 20 lat temu musiało mi się bardzo podobać skoro się za ten wrabiany wzór wzięłam. nigdy potem się już nie skusiłam na żadne wrabianki:) za to na szafir jak widać na załączonym obrazku tak :)

Brahdelt pisze...

Nawet na zdjęciu widać, że Icy nie przypadł Ci do gustu... ^^
Jednak zdecydowanie masz przewagę udanych projektów, z najnowszą Medusą, jak sądzę, bo wygląda bardzo wygodnie. I ma piękny kolor! *^v^*

Iwona pisze...

Meduza ładniutka i ważne, że górą udane projekty :)

Mariola pisze...

Same cudeńka:)

Zula pisze...

Śliczny nowy sweterek i pozostałe też :)

Anna pisze...

niezły asortyment fantastyczne te sweterki i faktycznie w tych najprostszych wyglądasz cudownie

casada pisze...

Medusa niby zwyczajna ale jest po prostu fantastyczna!
Bardzo mi się podoba :)

CU@5 pisze...

Właśnie dziergam coś z okrągłym karczkiem i na razie bardzo mi się podoba! Meduza ma fantastyczny kolor! Ładne są Twoje kardiganki, niby proste, a tyle uroku mają!

gucia pisze...

Meduza przeboska, natchniona zdjęciem na Twoim blogu "leci" już do mnie pocztą :-) zgapię...a co :-))
Endles z fuksiowego australa... mniami, no i listki --- gdzie dopaść na te dwa wzór??
Pozdrawiam robótkowo

gucia pisze...

Medusa przeboska, natchniona twoim zdjęciem "leci" do mnie pocztą. Zgapię...a co :-)))) Endless z fuksjowego australa mniami, a te listki z zielonego... dlaczego ja ich jeszcze nie mam? Jak mogę dopaść na te dwa ostatnie opisik?
Pozdrawiam