czwartek, 7 lipca 2011

telegraficznie

syn powrócił. zadowolony i w jednym kawałku. choć odnotowano brak jednego buta :)
matka szczęśliwa. z powodu powrotu, nie z powodu braków obuwniczych.





a ja sobie dłubię witaminkę 


na razie zrobiłam karczek, bardzo przyjemny wzór, fajnie się dzierga, wszystko jest dokładnie rozpisane,  rząd po rządku. oryginał jest jednokolorowy, a ja sobie dłubię z zapasów amande. i tak sobie improwizuję witaminkę nadmorską:)
tylko tworzywa braknie, ale zlecenie do fastrygi już poszło.

3 komentarze:

Agata pisze...

aha, czyli sweterek z ogonami inaczej, fajna rzecz!
Twoje wróciło, moje jutro jedzie i marudzi, że tylko na 10 dni...

chmurka pisze...

Ciesze się że kolonia przebiegła bezproblemowo, a witaminka będzie śliczna :)

ZEZULLA pisze...

Uwielbiam takie zestawienie kolorystyczne:)