piątek, 8 lipca 2011

moje lejsy

dzisiejszy post jest specjalnie dla pewnej Ani, którą namówiłam na kupno włóczki typu lace. Ania tę włóczkę (w ogromnej ilości!) kupiła, rozpakowała i przeraziła się srodze. Przeraziła ją grubość, a raczej cienkość nici, a właściwie niteczki.



Obiecałam więc pokazać moje lejsowe zasoby, z których już coś plotłam. I pokazuję. położyłam obok kilka wykałaczek (z braku zapałek) jako punkt odniesienia.


I garść refleksji.
1. MALABRIGO LACE z tych lejsów jest najgrubsze, najmniej skręcone, robótka z malabrigo rozpręża się i robi się mięciutka i lekko puchata....do blokowania, potem się filcuje i wygląda fatalnie, albo jeszcze gorzej.
Cudownie mi się z tej wełenki (100% merino) robiło, ale efekty tego dziergania po niedługim użytkowaniu są żałosne:( Mam jeszcze zapas 3 czarnych motków i chyba na filcową torebkę przeznaczę.

2. LACE SCRUMPTIOUS. fantastyczne połączenie merino i jedwabiu, bardzo przyjemne w pracy i w noszeniu. cieńsze od malabrigo. jak na razie bez wad.

3. CASCADE YARNS ALPACA LACE przerabiałam podwójną nitką. jest cieniutka, ale puchata, z dość wyraźnym charakterystycznym dla alpaki włoskiem. mięciutka i ciepła. trochę się mechaci, ale to jest do poskromienia golarką. niezwykle przyjemna w pracy.

4. ISPE PADOVA MERINOS FINE 2/28 NM. hm, to był mój pierwszy kontakt z lejsem, z którego zrobiłam pierwszy szal, nie miałam pojęcia, że trafiłam na przeraźliwie cienki lace, więc dziergałam pojedynczą nitką. mam jeszcze 2 moteczki pięknej zieleni. nie wiem kiedy po nie sięgnę.
dobra jakość, ale grubość, czy właściwie cienkość upiorna.

5. przerobiłam też na ogoniastego cudownego MANOSA SILK BLEND, ale nie mam ani kawałeczka nieprzerobionej nitki, by porównać. manos jest przesmaczną mieszanką baby alpaki, jedwabiu i kaszmiru. bez wad. prócz ceny.



3 komentarze:

mzj pisze...

Mam niestety to samo odczucie w stosunku do malabrigo - po trzech założeniach rękawy swetra skróciły mi się o kilka centymetrów. Co oczywiście nie przeszkodziło mi kupić kolejnych motków na chusty... Ale to przez te kolory.

Anna Karwowski pisze...

Dzieki wielkie!!! Jestes kochana :)

kasia pisze...

Ewo, niedawno trafiłam na Twojego bloga, przeczytałam "od deski do deski", i trwam w zachwycie. Robisz cudne rzeczy, zdjęcia są fantastyczne no i chce Ci się dzielić z nami przepisami na te cuda. Robię wg. Twojego przepisu tulipana (mój będzie żółty), jak uda mi się dobrnąć do końca to się pochwalę