niedziela, 16 stycznia 2011

lubię

Lubię takie niedziele, gdy mogę nigdzie się nie spieszyć, spać do późna, śmiać się z dziećmi, biegać w piżamie, na śniadanie smażyć naleśniki na śniadanie...



I tylko ta pogoda mnie wkurza, bo przez to złudne ciepło do wiosny mi tęskno, a to tymczasem środek stycznia. I szkoda, że weekend znów za krótki, by upchnąć w nim wszystko, na co czasu brak od poniedziałku do piątku.
W kalendarzu na jutro warsztat strategiczny od godziny 9..... brrrr, trzeba grzecznie się ubrać, łyknąć kawę i popłynąć ławicą, znaczy metrem....

Zanij jednak Audrey moją się podzielę. Niewiele mam, bo to jakiś pechowy sweterek, wszyscy prują Audrey, pruję i ja! I wcale nie dlatego, że nie utrafiłam z rozmiarem, bo po skonsultowaniu z Gosią i Kasią CHYBA dobry wybrałam, ale przez głupotę własną. No nie wiem zupełnie jak to się stało, ale markery oddzielające przody od tyłu umieściłam w złym miejscu. Miały być 46 oczek od brzegu, a ja je wpakowałam 40. I nie zorientowałam się....póki nie doszłam do pach. Wtedy przyszło olśnienie.....a wraz z nim prucie do ściągacza, grrrr
Dziś odrobiłam straty i mam taki (no, ciut już większy) zezwłoczek...

11 komentarzy:

asiakowo pisze...

Takie niedziele są najlepsze :) Pyszna kawa, śniadanko i (co najważniejsze) to poczucie, że nareszcie nigdzie nie trzeba biec. Ale i tak najbardziej lubię piątkowe wieczory, kiedy cały weekend przede mną...

Brahdelt pisze...

Przyznaję, że weekendy są jakimś tajemniczym stworem, który rządzi się dziwnymi prawami: w piątek wieczorem wydaje się człowiekowi, że ma przed sobą ten cały ogrom wolnego czasu do przyjemnego spożytkowania i zaczyna ów czas pożytkować. Jeśli pożytkowanie odbywa się w miłym towarzystwie i przy interesujących sprawach, to zaraz nam cała sobota szybko mija, a niedziela daje tylko chwilkę odpoczynku, i już jest wieczór i trzeba iść spać, bo za chwilkę zaczyna się poniedziałek, ech... *^v^*

Zulka pisze...

Podpisuję się obiema rękoma pod słowami Brahdelt. Sama prawda. Może ktoś zna sposób, aby to zjawisko jakoś odczarować?
PS Audrey ma prześliczny kolor :)

tkaitka pisze...

Znam:
Przejść na emeryturę.
Ja mam tak przez cały tydzień.

asiakowo pisze...

A to ciekawe ;-) Jak dzwonię do mojej Mamy emetytki i słyszę "dziecko nie mam teraz czasu, zadzwoń później" to przestaje wierzyć,że emerytura coś zmienia ;-) Trzeba chyba zmienić Męża na jakiegoś milionera i rzucić pracę, hihi

3nereida pisze...

Opowieści o wolnym czasie na emeryturze , i więcej czasu jak dzieci będą duże należy miedzy bajki włożyć . Ja czasami mam wolny poniedziałek . Rzadko , ale mam i właśnie dzisiaj się nim delektuję .

Anna pisze...

też uwielbiam takie niedziele :) a sweterek szybko podgonisz :)

MaBa pisze...

Emeryturka... ech! Żeby choć do 10-dniowego urlopu dotrwać! Tymczasem muszę się cieszyć, że pracę mam, bo jak bym jej nie miała to i na włóczki by nie było :>

effcia pisze...

nie, no słuchajcie! lubię swoją pracę, naprawdę, warsztat strategiczny był bardzo intensywny i sensowny, na brak ciekawych, rozwijających zadań nie mogę narzekać, pracuję z fajnymi ludźmi, zawodowo się spełniam, nie mam dylematu w domu czy w pracy. Boli mnie tylko trudność osiągnięcia balansu. No mało casu kruca bomba! złoszczę się na gonitwę, rutynę, pobudka 6.05, ciąganie nieprzytomnych dzieciaków, tramwaj, metro, warczący ludzie, smród, tłok, i pędem, szybciej, jakby było się do czego spieszyć. Chciałabym czasem wolniej, bez amoku. Ot tyle, tak niewiele.
Miłej reszty tygodnia wam życzę:)

malaala pisze...

Piękne fotki !!!!!!Jestem pod wrażeniem!!!A mogę spytać jakim to aparatem robione?:)Pozdrowionka

effcia pisze...

sony alpha 900, szkiełko 50 mm f 1.4