piątek, 20 lipca 2012

rdza

pierwsza czerwień przyjechała.....i......okazała się być mało czerwona. w zasadzie jest ruda. w zasadzie to lniany rudy sznurek.
drops lin. robiłyście coś z tego?
jak to to się zachowuje po blokowaniu?
bo w robocie jest tragiczne! sypie się, brudzi, pyli, kicham dziadostwem co chwilę!


no w każdym razie podjęłam wyzwanie. nadziałam dziada na drewniane KP rozmiar 4 mm i kichając co chwilę dziergam. ma być takie luźne, raglanowe, relaksowe, wakacyjne.... zobaczymy co wyjdzie.


mam do tego stopnia wyluzowane podejście do tego sznurka, że jeszcze nie wiem czy na prawo go czy na lewo?

a jak dziad nie wyjdzie, wyjmę szydło i przerobię na wór. o!

APDEJT
no więc...sweterek ma już wszystko poza rękawkami. dumam jeszcze nad ich długością. kadłub wyszedł sztywny jak worek na ziemniaki, krótki i za szeroki. pomna na uwagi Lete postanowiłam dziada potraktować na mokro. jesoooooo ile to to tych wrednych paprochów produkuje!!! na mokro chyba jeszcze więcej niż na sucho, grrr
ale nadałam worowi ziemniaczanemu nową formę, skatowałam go i teraz jest dłuższy znacznie i takoż węższy. zobaczymy jak się zaprezentuje jak wyschnie.

środa, 18 lipca 2012

kupki nieszczęścia

nie mam ostatnio weny do blogowania. przyznaję się bez bicia.
dużo się dzieje, ale w tematach wykraczających poza tematykę bloga.
dzieci na wakacjach.
ja w pracy.
działam resztkami sił.
fotograficznie posucha.
dziewiarsko także nędza.

jeszcze w czasie meczów oglądania zabrałam się za jedwabną bluzkę pomysł był niezły, ale tak w połowie mniej więcej okazało się, że chyba za bardzo koncentrowałam się na tych biegających za piłką, bo mi ząbki w tym zygzaku wyszły niesymetrycznie, niepodzielnie, no do bani!
próbowałam jakoś ratować sytuację, ale poddałam się.

zaczęłam wariację na temat Atelier . ale jakoś też bez większego przekonania, czy to co robię mi się podoba.



no i mam teraz dwie kupki nieszczęścia. przerabiam z jednej na drugą. i wciąż nie wiem czy skończę.
no, cóż. jak weny brak. to brak.


potrzebuję jakiegoś szybkiego sukcesu. sweterka z włóczki konkretnej grubości (dość mam cienizny), lekkiego, luźnego, co się prawie sam zrobi i będzie się nadawał na wakacje. których może kiedyś i jak doczekam.
zamówiłam więc dwie czerwone włóczki, lnianą i jedwabno-bawełnianą, pokażę jak przyjadą. i zamierzam ten sukces (chociaż jeden) osiągnąć.
o! coś takiego bym sobie uplotła. z lnu i czewieni!

piątek, 29 czerwca 2012

koniec roku



wiecie co? myślałam, że mam małego synka. a tymczasem do duży facet! dziś skończył w pięknym stylu drugą klasę...


ale zanim odebrał świadectwo szkolne poprowadził uroczyste zakończenie roku w szkole!



cudowny mój konferansjer!




no i radość!

i nagroda!


a teraz na wakacje!

wtorek, 19 czerwca 2012

quick silver

my tu gadu gadu o piłce, a oglądanie meczów (szczególnie tych mniej emocjonalnie angażujacych) sprzyja dzierganiu.
szczególnie dzierganiu niewymagającemu.
tak się rodzą jedwabne bluzeczki cudownie się sprawdzające w upale.


wzór: a jakże, bez wzoru, darujcie, nawet nie pamiętam w kalich proporcjach nabrałam oczka na raglan...
prosty raglanik od góry, bez wcięcia w talii, bo jedwab sam się układa
rozmiar: xs
włóczka: mój ukochany jedwab BC Garn Jaipur Silk Fino niecałe dwa motki srebrno-popielatego i trochę czarnego
druty: KP 2,50 mm
szydełko do obrobienia dekoltu i rękawów: tulip 1,3mm



to już kolejny dowód na zmianę trendu:) dawno nie zrobiłam żadnego małego kardiganu:)


i jeszcze na koniec zbliżenie paseczków




na razie nie planuję powrotu do kardiganów:) uśmiecha się do mnie kolejny jedwabnik:)



poniedziałek, 11 czerwca 2012