niedziela, 21 listopada 2010

czy to się leczy?



Sfrustrowana wczorajszą porażką wagi piórkowej wrzuciłam na drutki silkoblooma w kolorze grafitowym i zasiadłam do oglądania Holiday w TVNie.... W połowie filmu złapałam się na tym, że zamiast śledzić miłosne przypadki bohaterek śledzę.....ich swetry!!!! A było ich trochę, szczególnie Cameron Diaz w każdej scenie pomykała w innym sweterku! A obie z Kate Winslet prezentowały kilka wydań kardiganów w typie piórkowym. Winslet nawet jeden wykonany modnym jakiś czas temu wzorem niedźwiedzich łap czy frost cośtam. To chore jest by nie śledzić fabuły tylko dzianiny...





No ale obejrzałam film i swojemu kosztownemu szafirowemu workowi postanowiłam dać szansę. Wrzuciłam do miski, potraktowała rękami i wodą o zmiennej temperaturze, słowem podfilcowałam ciut i jest dobry! Odpowiednio mniejszy, a dalej mięciutki, bo jednak na grubszych drutach pleciony.
I mam myśl taką oto, że co prawda malabrigo musi zejść mi z oczu na czas jakiś, to taki sweterek jak miała Diaz, ten blado różowy, z paseczkiem, muszę sobie zrobić!!! Zaraz przeszukam sklepy z czego by to machnąć. 




wzór: featherweight cardigan 
rozmiar: s
druty: KP 4,5
włóczka: malabrigo lace 2,5 motka, kolor buscando azul
w stosunku do poprzedniego zmieniłam kołnierz, z gładkiego na podwójny ściągacz, zrobiłam dłuższy korpus, bez modelowania talii i zupełnie proste rękawy pełnej długości. Ponieważ nie mam krótkich drutków addi 4,5 a magic loopy nie są moją mocną stroną rękawy robiłam płasko. Potem zszyłam.

18 komentarzy:

mumumka pisze...

tyle "krzyku" było a sweterek wyszedł w końcu fajnie :)
bardzo ładny kolor :)

Grażyna pisze...

Jest boski!!

magii66 pisze...

No, fajny jest! rzeczywiście w użytkowaniu wełenka się nie sprawdziła, u mnie też:(
Również zwróciłam uwagę na sweterki w tym filmie. Urzekł mnie zwłaszcza taki w delikatnym różu. To zdrowe nie jest!

Kiciak pisze...

Sweter piękny!
A co do obserwowania ciuchów w filmach... ja ostatnio się zainspirowałam swetrem Watsona z Sherlocka :D to dopiero jest szalone ;)

Moje smutki, dieta, szydelko i drutki pisze...

Hehe dokladnie, film ogladalam, ale najbardziej urzekly mnie sweterki i ten uroczy domek z kamienia ...Efcia Twoj sweterek jest piekny...nie wiem dlaczego, ale nie kupilam ani jednego motka urugwajskiego i chyba tego nie zrobie skoro tak strasznie trzeba uwazac.

agsza72 pisze...

O rany, a myślałam, że to tylko ja oglądałam ten film przez pryzmat swetrów :)Moim faworytem jest biały warkoczowy i nawet druty odłożyłam, żeby rozpracować w miarę wzór .
Co do malabrigo, to ja robiłam chustę i też doszłam do wniosku, że mi się lekko sfilcowała. A bardzo pilnowałam wody. W efekcie mam apaszkę a inni chusty :(Ale to akurat mi pasuje.
A Twoje sweterki są cudne.
Aga

Dorothea pisze...

No i super! Udało się uratować podfilcowaniem to raz - i trzeba robić większe to dwa, bo zwiększyć to się nie da:)
Jak dla mnie wskazówki bezcenne, mam sporo merynosa:)

izuss1 pisze...

też śledziłam Holiday - i choć bardziej skoncentrowałam się na fabule (do łez włącznie...) to na sweterki też zwróciłam uwagę :)
powiem tak - gdybyś nie marudziła w poprzednim poście - w życiu bym się nie domyśliła, że z włóczką coś nie tak :) swoją drogą - podziwiam cierpliwość - dla mnie coś, czego się nie da prać w pralce jest z automatu poza zainteresowaniem :)

Brahdelt pisze...

Też tak śledzę dzianiny na filmach! *^v^* Nieuleczalne, niestety... ^^ A sweterek piękny i bardzo dobrze, że udało Ci się go zmniejszyć, szkoda by było pozbywać się tak cudownego koloru!

Jolanta pisze...

Sweterek piękny!!1 Cieszę się, że udało się go uratować. Drugi spróbuj " rozfilcować", może się uda. Ja zrobiłam próbkę , wyprałam i nie zmieniła rozmiarów. Zobaczymy co będzie z gotowym seterkiem.

MaBa pisze...

Takie obserwatorskie zboczenie dziergających :) Ja dziś, w kościele o zgrozo i Panie wybacz, lustrowałam etole Pani siedzącej przede mną.
A sweterek wyszedł ślicznie, podobnie jak właścicielka :)

Anna pisze...

wyszło rewelacyjnie :) a film oglądałam i też mi w oko wpadły te ich wdzianka ;)

CU@5 pisze...

A ja mam tak, że nie tylko swetry...na drugim miejscu naczynia...ceramika, porcelana...Uważam, że to jak najbardziej zdrowe! W końcu skądś biorą się inspiracje :)

Zulka pisze...

Ja oglądałam "Holiday", kiedy moja pasja była w przejściowym uśpieniu, więc nic a nic nie pamiętam żadnych sweterków aktorek :) Ale wierzę na słowo, że są godne uwagi. Fajnie, że udało Ci się uratować Piórkowy. Jest śliczny. Jednak te przeboje z malabrigo mnie zniechęciły. Jeśli możesz - podpowiedz, z jakiej włóczki można by wydziergać podobny sweterek?

Agata pisze...

nie, nie leczy się :/
a sweterek boski!

Agata pisze...

PS pamiętam, że podobał mi się prosty, męski sweter, jaki Ewan McGregor miał w "Ghost writer"...

Fiubzdziu pisze...

ten film oglądałam jeszcze kiedy nie byłam w takiej formie uzależnienia. A teraz skoro polecasz piękne dzianiny, postanowiłam go obejrzeć jeszcze raz!
Piórkowy jest bardzo ładny, wydaje mi się, że musiałaś sobie ponarzekać, a ta naprawdę nie było na co :P Chociaż ja bym pewnie pruła, a nie filcowała.
Szkoda, że włóczka się nie sprawdza.

Ewa pisze...

Effciu, imienniczko:) Oprócz tego, że robisz cudne rzeczy i takie bardzo w moim stylu, jesteś także piękną modelką! To znaczy piękna kobietą!